Jak Wam mija listopad? Mnie trochę dobija to, co się dzieje za oknem i nie tylko.... Ale chyba wszyscy wiemy o czym mowa...
Na pocieszenie postanowiłam odpalić sobie tego cudaka, popularny już Soft Blanket jest idealny na smutki ;)
Powiem Wam szczerze, że na początku zdecydowanie go nie lubiłam, był to zapach, który mnie strasznie męczył, bolała mnie po nim głowa i mówiłam, że nigdy więcej go nie kupię... Jak to się mówi? Już wiem... Nigdy nie mów nigdy, to od pewnego czasu moje motto życiowe ;)
Kupiłam, pomyślałam, że może akurat teraz mi się spodoba... Nie myliłam się ;)
Oczarował mnie swoim zapachem, ale uwaga! Nie jest to zapach dla każdego!
Już tłumaczę dlaczego :)
Jest mega intensywny, niektórzy mogą powiedzieć, że duszący i zbyt ciężki.. I trochę prawdy w tym jest, ale co kto lubi :)
Jest to zapach bursztynu, wanilii i cytrusów. Ja osobiście najbardziej czuję tu bursztyn i wanilię, z przewagą tego pierwszego. Nie do końca to są moje nuty zapachowe, ale coś w nim jest, coś mnie do niego ciągnie.
Wosk rzeczywiście otula swoim zapachem. Jest trochę czysty, ciepły, lekko słodki ;)
Czuć go w całym mieszkaniu, bardzo szybko się rozkręca i długo utrzymuje w powietrzu.
Moja ocena: 8,5/10
10 nie dam, bo jak wspomniałam, to nie do końca moje nuty zapachowe, ale coś w nim jest, za co warto go wypróbować ;) Pół punktu daję za cudowną i przesłodką naklejkę ;) Was też urzeka ten pluszak? :)
Moim zdaniem super na chłodne i długie wieczory :)
Recenzja na YT wkrótce, tymczasem zapraszam na Instagram i Snapchat (Marta S.) :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz